piątek, 17 lipca 2015

,,Świat ma dziwne poczucie humoru"#9: Od drugiej strony.

Hay~!
Miło mi w końcu do Was coś napisać! Wiem, wiem, że przez prawie trzy miesiące nic nie pisałam, ale miałam tyle rzeczy na głowie, że nie mogła nic ogarnąć i żyłam, jakby to powiedzieć- w ciągłym biegu! Serio. Na pewno nie jest to żadne wytłumaczenie, ale innego nie mam, a kłamać nie lubię (?!).
Ogółem pisząc ten rozdział myślałam na wieloma wariantami i wybrałam ten najodpowiedniejszy dla tej historii, bo uwierzcie mi- miałam ich całkiem sporo! Jeszcze dodam, że dorwałam się do taj fajnej mangi ,,Special A" i tak mnie wciągnęła, że zaczęłam kupować ją po dwa tomy naraz.
Dobra, kończąc te moje zbyteczne"mielenie jęzorem", zapraszam do czytania i komentowania- bo jak ostatnio zauważyłam to od kiedy przestałam się o nie upominać to nastała cisza na tym blogu. Hej, pobudka kochani~!!!

~Koniec zrzędzenia~

kursywa- perspektywa Tristana
czcionka Times- perspektywa Shimy
pogrubienie- perspektywa Luny

-Oi, Tristan! Zatrzymaj się!- zawołał za mną Shima. Nie obejrzałem się. Musieliśmy ja najszybciej stąd zniknąć. Iz i tak za dużo już wiedział i na dodatek zobaczył. Skierowałem się do najbezpieczniejszego dla nas miejsca.

Trsitan biegł jakby nas ktoś gonił, ale ja, ciągle rozglądając się wokół, nikogo nie dostrzegłem. Być może utrudniało mi to, że od jakiegoś czasu przekroczyliśmy dobrze mi znane granice Shinagawy i wkroczyliśmy w labirynt ciemnych uliczek i zaułków. Przełknąłem głośno ślinę na myśl co mogło tak bardzo wystraszyć Tristana. Co chwila przystawaliśmy by blondyn mógł rozejrzeć się i znów zaczynaliśmy szaleńczy bieg. Próbowałem też dowiedzieć się szczegółów, ale Apollo uparcie mnie zbywał, więc w końcu dałem sobie spokój. 

Mamy szczęście. I to cholerne! Dla nas obojga mogło się to skończyć wprost tragicznie. Shima w ogóle nie powinien opuszczać swojego domu! No, ale cóż... Stanąłem przed faktem dokonanym i muszę się jakoś z tym uporać. Jeśli uda na się dostać żywymi do "bazy" to będzie cud. Już czuję na karku chłodny oddech Łowców. Wyciągnąłem komórkę i wybrałem numer Eloise. Odebrała już po drugim sygnale.
- Do cholery! Gdzie wy jesteście?!- wydarła się na powitanie. Skrzywiłem się i lekko odsunąłem aparat od ucha.
- Już niedaleko. Uspokój się.
- Jak mam się uspokoić?! Namierzyli was! Rozumiesz?- jej głos przeobraził się w wysoki pisk. Nawet nie podejrzewałem, że umie wydać z siebie takie tony. 
- Wiem, to moja wina.- mruknąłem cicho.- Zdam raport od razu jak już będziemy na miejscu, jasne?
- Jasne. Pospieszcie się!- po tych słowach rozłączyła się. Schowałem telefon do kieszeni bluzy i pociągnąłem za sobą Shimę. Musieliśmy się pospieszyć!

Chodziłam nerwowo w kółko, próbując uspokoić nerwy i poukładać myśli. Przecież nic nie wskazywało, że zaczęli przyglądać się akurat tej dzielnicy! Jakim cudem udało im się tak łatwo nas namierzyć? Westchnęłam ciężko i zawołałam Yume. W podskokach przybiegła do mnie i zarzuciwszy ciemną grzywką, która opadała jej stale na piwne oczy, zawołała radośnie:
- W czym mogę pomóc, szefowo?
- Przynieś mi szybko mocnej kawy i opakowanie lukrecji!- warknęłam. Irytowało mnie dziś jej zachowanie. Nie miała za grosz wyczucia taktu w żadnej sytuacji. Zawsze zachowywała się tak samo. Yume skinęła głową i z szerokim uśmiechem wybiegła z pokoju. Ja natomiast z głośnym klapnięciem opadłam na skórzany fotel i położyłam nogi na stoliku. Moja ulubiona pozycja do myślenia. Skup się, Luna! Co takiego mogło zwrócić ich uwagę? No co? Przymknęłam powieki i wciągnęłam głęboko powietrze nosem. Usłyszałem skrzypienie drzwi i otworzyłam jedno oko. Yume niosła moją kawę. Wzięłam nogi ze stolika, a ona postawiła na nim tackę. Skinęła głową w ramach podziękowania i odprawiłam ją ruchem dłoni. Posłusznie wyszła z pomieszczenia, zamykając dokładnie za sobą drzwi. Wzięłam kubek z parującym napojem i dmuchnęłam delikatnie, aby ostygł. Następnie biorąc laskę lukrecji, zamoczyłam ją w kawie i pomieszałam. Upiłam łyk i spojrzałam zamyślona przez okno. Co ja mam teraz zrobić?

Byłem już mocno zirytowany. Biegaliśmy tak po całym Tokio nie wiadomo po co! Nie dość, że byłem bezczelnie ignorowany przez Tristana, to na jeszcze zaczynałem mieć dziwne przeczucia. Miałem wrażenie, że...że zaraz wydarzy się coś nieprzyjemnego. I to bardzo. Blondyn jak na złość przyglądał mi się dziwnie. Co ja takiego zrobiłem? To on, do cholery, zaczął się do mnie dobierać! Westchnąłem cierpiętniczo i próbowałem jakoś zaakceptować tą całą sytuację. Tak w ogóle to kim był ten chłopak? Wiem, że spotkałem go już wcześniej, ale nadal nie znam jego imienia. Za to Tristan musi znać go na pewno. Zachował się wprost idiotycznie na jego widok. 
Biegliśmy jescze przez kilka minut aż wreszcie skręciliśmy w jakąś uliczkę i moim oczom ukazał się... ślepy zaułek. Tristan przystanął i spokojnym już krokiem podszedł do ściany. Wpatrywałem się w niego w totalnym osłupieniu. 
- Biegliśmy taki kawał drogi tylko po to aby popatrzeć sobie na jakąś ścianę?!- mój głos zabrzmiał bardzo piskliwie. Tristan uciszył mnie ruchem dłoni. Następnie oparł ją o wybraną cegłówkę i pchnął. Na moich oczach ceglana ściana się rozstąpiła ukazując tajemne przejście[ Przesadziłam? xD dop.Kaomi]. Przełknąłem ślinę i niepewnie podszedłem do blondyna, który zachęcająco skinął głową bym poszedł za nim. W jednej chwili miałem zamiar spełnić jego prośbę lub po prostu uciec gdzie pieprz rośnie. Wciągnąłem głęboko powietrze i przełamawszy się, poszedłem posłusznie za nim. Jednak w pewnym momencie zatrzymałem się i złapałem Tristana za rękaw. Ten odwrócił się w moim kierunku i spojrzał na mnie pytająco.
- Czy... czy możesz iść blisko mnie?- wymamrotałem speszony. 
- Boisz się ciemności?- zaśmiał się blondyn, ale posłusznie stanął obok mnie. Podziękowałem mu skinieniem głowy. "Nawet nie wiem jak bardzo...",pomyślałem i oboje ruszyliśmy w ciemny głąb mrocznego tunelu. 

 Urocze.
Nawet nie przypuszczałem, że Shima może obawiać się ciemności. Jednak patrząc na niego miałem wrażenie, że na serio znalazł się w jakimś horrorze. Był... delikatnie mówiąc, blady jak ściana. Na dodatek trochę drżał, ale ledwo zauważalnie. W nagłym poczuciu czułości objąłem go ramieniem i przyciągnąłem do siebie. Nie protestował. Widać, że naprawdę się boi. Muszę chyba częściej zabierać go w takie miejsca, zaśmiałem się w duchu. Jeszcze tylko kawałek i znajdziemy się w najbezpieczniejszym znanym mi miejscu. Resztą zajmie się Eloise...

Wypuściłam ze światem powietrze i po raz setny spoglądałam na wyświetlacz komórki. Czemu nie dają żadnego znaku życia? Boże, a może coś im się stało?! 
-Yume! Chodź tutaj! Szybko!- zawołałam mocno spanikowana.
Dziewczyna przybiegła natychmiast i stanęła przede mną wyprostowana jak struna.
-Tak, szefie?
- Masz natychmiast sprawdzić lokalizację Tristana.- mój głos znów brzmiał piskliwie, co nie uszło uwadze Yume. Dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła i skinąwszy głową, wybiegła z pokoju. Moje palce nerwowo wystukiwały jakiś rytm na skórzanym oparciu fotela. 
-Rany! Czemu to tak długo trwa!- jęknęłam na skraju rozpaczy.- Co za idioci! Po cholerę wychodzili z domu? Mieli iść tylko na zakupy, a później nie wyściubiać nosa poza próg! Shima ty idioto!
- Szefie!- Yume wpadła do pomieszczenia jak burza.- Tristan Akahoshi i Shima Summaru dotarli na miejsce. Teraz czekają na ciebie w holu, w bloku C.
Zerwałam się z miejsca. Biegłam tak szybko, że mój oddech nie nadążał. Po chwili musiałam przystanąć, bo złapał mnie bolesny skurcz po żebrami. Oparłam się o ścianę i łapał coraz to większe oddechy. A więc są cali. Co za ulga!

 Gdy wreszcie wyszliśmy z mroku moim oczom ukazał się sterylnie biały hol ciągnący się w "nieskończoność". Przystanąłem z wrażenia i wpatrywałem się zupełnie oniemiały. Dla Tristana to zapewne żadna nowość, bo przyglądał mi się z rozbawieniem. Nagle zza rogu wypadła jak torpeda Eloise. Jej białe włosy latały we wszystkie strony, a oczy skrzyły się. Biegła prosto w moją stronę i zanim zdołałem ogarnąć co się dokładnie dzieje, ta wpadła na mnie i zostałem powalony na ziemię. 
-Shima!- wydarła mi się do ucha.- Jesteś.... największym głupkiem jakiego znam!
- Oi, o co tu chodzi?- zawołałem. Eloise, a raczej Luna, nigdy się tak nie zachowywała. No, znamy się dość krótko, ale nigdy nie wyglądała mi na osobę skłonną do takich zachowań. Wreszcie zeszła ze mnie i mogłem normalnie stanąć na nogi. Teraz Eloise swoją całą uwagę skierowała na Tristana, który szczerzył się do niej jak największy idiota.
- Jak mogłeś, do cholery, popełnić taki błąd!- wrzeszczała podskakując przy tym energicznie. Wyglądało to dość komicznie. 
- Luni, spokojnie. Sytuacja została natychmiastowo opanowana. Iz i jego poplecznicy nie mogą nam nic zrobić. Nie musisz się tak denerwować.- próbował ją jakoś uspokoić. Z marnym skutkiem.
- Jak ma się nie denerwować!? Jak!?- jej głos odbijał się echem od ścian holu. Wciągnąłem ze światem powietrze i rozejrzałem się za dobrym miejscem na kryjówkę. Zaraz mogło dojść do ostrej jatki, a ja nie chciałbym być w polu rażenia. Nagle moją uwagę zwrócił jakiś cień tańczący na ścianie. Zaciekawiony podszedłem w tamtym kierunku. Cień zaczął "uciekać". Niezrażony pobiegłem za nim. Skręciłem w lewo i dalej biegłem. W pewnym momencie cień się zatrzymał. Podszedłem bliżej i nagle coś ciężkiego przewróciło mnie na podłogę. Jakieś silne ręce złapały mnie za ramiona i przycisnęły do podłoża. Jęknąłem z bólu. 
- Kim jesteś?- ostry głos obił mi się o czaszkę. Dziewczęcy głos. Nieznajoma usiadła na mnie okrakiem i wykręciła boleśnie moje prawe ramię. Znów jęknąłem. 
- Jestem... Shima Summaru.- wystękałem. Ciężka jest.
Słysząc te słowa nieznajoma natychmiastowo zeszła ze mnie i pomogła wstać. Wymamrotała ciche "Przepraszam" i w milczeniu zaczęła mi się przypatrywać. Ja również nie pozostałem dłużnym Zlustrowałem ją od stóp do głów i oceniłem, że ma na oko jakieś piętnaście-szesnaście lat. Wysoka, szczupła, z blond włosami wyglądała jak światowej sławy modelka. Duże, zielone oczy dodawały jej dziewczęcego uroku, ale spojrzenie twarde jak stal skutecznie je łamało. Nie była Japonką, to pewne. Była ubrana w ciemno szary kombinezon, dopasowany do ciała i czarne tenisówki. Na dłoniach miała białe rękawiczki. Na biodrach miała skórzany pas i kaburę, a w niej groźnie wyglądający pistolet. Dostrzegłem jeszcze nóż i scyzoryk. Dziewczyna dostrzegła, że przyglądam się jej małemu arsenałowi łypnęła na mnie groźnie i warknęła:
- Wcale nie wyglądasz na jednego z nich!
Spojrzałem na nią zdziwiony. O kogo jej chodzi? Jacy "oni"? Z opresji wybawiła mnie Eloise, która w mgnieniu oka zmaterializowała się obok mnie. Spojrzała twardo na dziewczynę i mruknęła:
- Eques, zrób jeszcze jeden obchód i zajrzyj do zbrojowni.
- Rozkaz!- zasalutowała i natychmiast odmaszerowała. 
- Eques?- spytałem zdziwiony.- Dziwne imię.
-To nie imię.- odparła Eloise.- Kryptonim. Każdy kto pracuje tutaj musi wybrać sobie przezwisko. To na potrzebę misji. 
-Huh? Jakich misji?- wyjąkałem. 
- Shima, nie wiem czy jesteś tego świadom, ale znajdujesz się w tajnej agencji, która zajmuje się monitorowaniem stanu między światem "magicznym" i światem "normalnym". W razie jakichkolwiek kłopotów ingerujemy, by równowaga pomiędzy światami nie została zachwiana. Mamy agentów na całym świecie, a lokalizacja głównej bazy dowodzącej jest znana tylko mi i reszcie zaufanych agentów. Ja dowodzę tą jednostką, ale jest ich jeszcze dużo więcej.- spojrzała na mnie z uwagą.- Wiem, że popełniliśmy błąd nie wprowadzając cię w t wszystko dużo wcześniej, ale jak widzisz ze względu na pewne okoliczności nie daliśmy rady. Przepraszam.
- Eee... nic się nie stało. Po prostu ciężko mi jest jak na razie to wszystko ogarnąć, ale daj mi czas. Jakoś poskładam to do kupy i będzie dobrze.- podrapałem się po głowie i zrobiłem wyszczerz. Eloise również się uśmiechnęła i rzuciła:
- Aha i jeśli Tristan będzie ci się za bardzo "naprzykrzać" to wal do mnie. Uwierz mi, wiem jaki on potrafi być irytujący.
-Taa.. jasne.- mruknąłem. Nagle coś mnie tknęło.- A tak na marginesie to skąd się znasz z Tristanem?
- To już trudniej wytłumaczyć.- westchnęła.- Opowiem ci innym razem, jasne?
- Ok.

Otworzyłem ostrożnie drzwi i zajrzałem do środka. Eques siedziała na skrzyni i z beznamiętnym wyrazem twarzy ostrzyła swój scyzoryk. Gdy wszedłem do środka podniosła tylko wzrok i mruknęła cicho:
-A, to tylko ty...- i wróciła do swojego zajęcia. 
- Jak to "tylko ja"?- obruszyłem się.- Spodziewałaś się kogo innego?
Dziewczyna nie odpowiedziała i nadal uparcie wpatrywała się w swoje ostrze. Westchnąłem i klapnąłem na podłodze tuż obok skrzyni na której siedziała. Minęła kilka minut jak usłyszałem odgłos wsuwanego do pasa noża i jej cichy głos.
- Naprawdę, nie wiem co ty w nim widzisz.
- Widocznie mam lepszy wzrok i szersze spojrzenie na świat.- odparłem z rozbawieniem. 
- Zabawne. Przecież ON wcale nie wygląda jak... no wiesz...ONI!
Westchnąłem ciężko i zastanowiłem się na chwilę. Eques mogła mieć trochę racji, ale...
-Skąd możesz to wiedzieć skoro to pierwszy jakiego w ogóle spotkaliśmy? Nie mamy co porównywać. 
Blondwłosa spojrzała na mnie krzywo i zeskoczyła zgrabnie ze skrzyni. Otworzyła drzwi i na odchodnym rzuciła:
- Módl się, abyśmy znaleźli jeszcze jakiś...

- Dobra, opowiedz mi o tym jeszcze raz.- zarządziłam. Siedzieliśmy teraz z Shimą w moim "gabinecie" i rozmawialiśmy na temat zadziwiającego spotkania z tajemniczym brunetem. Szatyn spojrzał na mnie męczeńsko i jęknął:
- Luna-san! To już będzie chyba szósty raz! Przemagluj teraz Tristana.
- Ten gnojek niczego pożytecznego mi nie powie.- odparłam lekko.- Jedynie to potwierdzi twoją wersję i tyle. A ja muszę znać konkretne szczegóły, Shima. 
-Przecież opowiedziałem ci wszystko tak szczegółowo, że już bardziej się nie da!- wywrócił oczami i skrzyżował ręce na piersi. Westchnęłam i odparłam:
- No dobra. Na razie dam ci spokój, ale jeśli coś ci się przypomni, obojętnie co, to racz mi o tym natychmiast opowiedzieć, jasne?
Shima skinął głową i wstał pospiesznie z siedzenia. Wychodząc mruknął jeszcze pod nosem "Ach, te baby!". Uśmiechnęłam się delikatnie i zawołałam Yume. Jak zawsze błyskawicznie pojawiła się w pomieszczeniu, w pełnej gotowości do pracy.
- Yume, dogoń Shimę i zaprowadź go do jego tymczasowej kwatery. Niech tylko będzie jednoosobowo, jasne? Wolałabym uniknąć przykrych incydentów.
-Tak jest, szefie!- zasalutowała i z szerokim uśmiechem na twarzy, wybiegła z pokoju. "Jeszcze tylko sześciu." pomyślałam.

______________________________________________________
 Tak, wiem, że ciutek przesadziłam z tą całą "tajną agencją" i w ogóle, ale jak już mówiłam nie miałam zbytnio pomysłu, by jakoś to poukładać w miarę "normalnie". Chociaż z drugiej strony Shima jest magiem, a oni zazwyczaj nie mają lekkiego życia i nie zdarzają im się "normalne" sytuacje xD
Jeszcze dodam, że znów bardzooo Was przepraszam, że tak długo czekaliście na rozdział i tego typu rzeczy, ale okres kwiecień-czerwiec pod względem szkolnych obowiązków był zdecydowanie zbyt napiety i nie miałam czasu. Myślę, że teraz wszystko się jakoś ułoży. Zapewne dodałabym ten rozdział duużo wcześniej, ale miałam wyjazd na samym początku lipca, więc siła wyższa mi się postawiła. Mówię Wam, tylko wziąść i się powiesić... >.<""
Kaomi :*

Brak komentarzy: