wtorek, 7 kwietnia 2015

,,Świat ma dziwne poczucie humoru #8: Kim on jest?

Yeach~!
Kao-chan powraca i to już na zawsze! Obiecuję, że już nigdy Was na tak długo nie zostawię( hahahahahaha....!!!!)!
Ogółem jak wiecie szkoła to czyste zuo z którym musimy walczyć w dzień w dzień i to nie bez poświeceń. Jednak wróciłam cała i zdrowa z frontu i mam masę niewykorzystanych pokładów weny, więc zabieram się już do roboty!!!
Zapraszam do oceniania i komentowania~! :)
Aha! Jeszcze bym zapomniała podziękować Izumi za te wszystkie komentarze!
I jak zawsze rozdział niezbetowany, bo zakończyłam już współpracę z moją K. i teraz szukam nowej bety... ;___;
Doobra~! Nie przedłużając już bardziej tych moich żalów, smutków itp. ponownie zapraszam do czytania~!
~koniec~

 Coś złośliwie łaskotało mnie po nosie. Ze względu na to, że byłem zbyt zaspany by sprawdzić co to lub kto to, więc ograniczyłem się tylko do cichego warknięcia:
- Spadaj!
Ku mojemu zdumieniu usłyszałem miauknięcie. Obrażone miauknięcie. Otworzyłem oczy i mój wzrok padł na czarnego jak skrzydła kruka kota o złotych ślepiach patrzących na mnie z niemym wyrzutem. Jego długi ogon natarczywie smyrał mnie no twarzy co wywołało głośne kichnięcie z mojej strony. Gwałtownym ruchem zgoniłem kocisko z mojego torsu i wstałem z kanapy. Rozejrzałem się jeszcze na wpół przytomny po pomieszczeniu i z każdą sekundą powracały do mnie zdarzenia z wczorajszego dnia. Wszystko było jakieś takie pomieszane.
Spotkanie z Luną.
Dziwne zachowanie Tsukiego.
Rozmowa z matką.
Znamię.
Tristan i jego mieszkanie.
Przetarłem pięścią oczy i rozejrzałem się dokładniej. Spojrzałem na zegar naścienny i uświadomiłem sobie, że jest już grubo po dziewiątej. Czyli spóźniłem się do szkoły. A co mi tam! Raz chyba mogę do niej nie pójść. Ogółem sam nawet nie wiem jak bym wytrzymał taki normalny dzień szkolny z głową pełną nienormalnych myśli. Nie. Lepiej sobie dziś odpuścić i zostać w domu... a raczej u Tristana. 
Przeciągnąłem się i leniwym krokiem udałem się do łazienki. Natknąłem się na Apolla, który lekko przygarbiony i na palcach również się do niej kierował. Gdy mnie zobaczył jego twarz pojaśniała w jego słynnym uśmiechu, a w oczach zaiskrzyły się iskierki radości. Ja również odpowiedziałem mu tym samym gestem tylko, że mniej energicznym. Takim bledszym. 
- Wyspałeś się Shima?- zapytał radośnie blondyn lustrując mnie od stóp do głów. No tak... Byłem w krótkich spodenkach i zwykłej koszulce, a Tristan był na mnie... delikatnie mówiąc NAPALONY. Przegryzłem dolną wargę , odwróciłem wzrok i bez słowa wszedłem do łazienki.Czułem, że blondyn nadal stał pod drzwiami. Na wszelki wypadek zablokowałem drzwi.
Wszedłem pod prysznic i umyłem się dokładnie. Następnie sięgnąłem po ręcznik by się wytrzeć. Gdy już to zrobiłem sięgnąłem do kosza z czystymi ubraniami (moimi) by się ubrać, lecz nagle zgasło światło. Usłyszałem nieudolnie zduszony chichot Tristana. Prychnąłem i zawołałem:
- Bardzo śmieszne! A teraz Władco Włącznika zrób tak by znów było światło! Nie mogę się ubrać!
- Ooo... to może ci pomogę, Shima-kun?
- Poradzę sobie.- wycedziłem przez zęby.- Tylko włącz to cholerne światło!
- A nie znasz słowa ,,Proszę"?
Zagotowałem się ze złości i na oślep wymacałem bokserki. Założyłem je i znów usłyszałem rozbawiony głos Apolla:
- No, dobra. Zrobimy taki układ: Ja włączam światło, a ty podasz mi moje bokserki, jasne? Zapomniałem je stamtąd wziąć, gdy odkładałem bieliznę, a  chcę się ubrać, jednak ty teraz okupujesz łazienkę i...
- Dobra, dobra! Rozumiem! Włącz to światło!
I znów stała się światłość. Rozejrzałem się i sięgnąłem do kosza z bielizną. Było tam kilka par.
- Ej, a które chcesz?- zawołałem w jego stronę wyraźnie zażenowany całą tą sytuacją. Prowokacja- to jedne z wielu określeń, aby nazwać... to co się tutaj wyprawia.
- Zielone z czarnymi pieskami!- odkrzyknął.
Poszperałem głębiej i nagle... zobaczyłem swoje białe bokserki. Z bijącym sercem rozejrzałem się za tymi zielonymi. Cholera! Spojrzałem w dół i zobaczyłem, że mam je na sobie!!! Podwójne CHOLERA!!!!
- Masz je?!- dobiegł mnie ponownie jego głos. 
Chcę. Umrzeć.
* * *
- Ne, Shima-kun? Co chciałbyś zjeść na śniadanko?- wydarł mi się do ucha. Siedzieliśmy teraz w kuchni, a ja przeglądałem jakiś magazyn sportowy. O sprawie z bokserkami nie pisnąłem nawet słowem. Gwałtownie wyrwany z zamyślenia mruknąłem bez zastanowienia:
- Naleśniki.
Blondyn uśmiechnął się i szepnął mi do ucha:
- Mamy zbyt mało czasu, ale zrobię ci kanapki. 
- Czemu mówisz szeptem?- powiedziałem głośniej.
- Ćśśś...! Lucyfer się na nas patrzy! On kocha naleśniki, a jeśli zobaczy, że je robię to zaraz nam wszystkie zje.
- Lucyfer?- obejrzałem się za siebie i zobaczyłem czarnego kota siedzącego na blacie i wpatrując się we mnie swoimi złotymi ślepiami. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały ten najeżył się i syknął. Następnie zeskoczył na dół i z podniesionym ogonem majestatycznie wyszedł z kuchni. 
- Trafnie dobrałeś imię. To nie kot.- mruknąłem ze zgrozą.
Tristan zaśmiał się i nic nie powiedział. 
* * *
Po śniadaniu Tristan usiadł wygodnie w fotelu w salonie i powiedział:
- Kontaktowałeś się z bratem?
- Nie...- mruknąłem cicho wbijając się mocniej w sofę na której siedziałem. Miałem ogromne poczucie winy z tego powodu, ale jakoś nie mogłem przemóc się by się go pozbyć. Wtedy musiałbym ,,coś" zrobić, a na to jak na razie nie miałem ochoty. 
- Wiesz... ja nie wnikam co się dokładnie wtedy wydarzyło między wami, ale mimo wszystko chyba powinieneś mu powiedzieć co się z tobą dzieje, nie? 
Pokręciłem głową nic nie mówiąc i powoli obmyślając plan działania. Muszę to jakoś tak rozegrać, aby Tsuki nie zdążył mi wszystkiego wygarnąć. Jak na razie nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. 
- Pójdziemy do miasta?- zaproponował nagle blondyn.- Muszę zrobić duże zakupy. Coś ostatnio lodówka zaczęła świecić pustkami. 
Wzruszyłem ramionami i mruknąłem:
- Możemy się wybrać.
Blondyn zachwycony klasnął w dłonie i zawołał:
- Niech żyje moc zakupów!
* * * 

Od jakiś dwóch godzin łaziliśmy po centrum handlowym i zahaczaliśmy ciągle o jakiś sklep odzieżowy, bo Tristan w przypływie euforii (i gotówki) postanowił odświeżyć sobie zawartość szafy, Ja natomiast robiłem za osła, który niósł ,,nasze" zakupy. Byłem już na skraju wyczerpania. Ileż to można łazić po sklepach? Serio, nie doceniałem Tristana. 
- Może już skończymy na dziś?- jęczałem co chwilę. Miałem już powoli tego dosyć.
- Już, już! Jeszcze tylko ten sklep i zaraz kończymy!- wołał za każdym razem w odpowiedzi. 
- Shima? Jak w tym wyglądam?- Tristan wyszedł z przymierzalni w czarnej marynarce. Szczerzę mówiąc to prezentowała się na ni, całkiem nieźle.
- Ujdzie.- rzuciłem krótko, bez żadnych emocji. 
- A w tym?- zapytał po chwili. Tym razem miał na sobie eleganckie spodnie od garnituru.
- Nieźle.- odpowiedziałem znudzony.- A po co ci one? Idziesz na bal czy ślub?
- Czy trzeba mieć specjalną okazję by ładnie i elegancko się ubrać?- zawołał opryskliwie.
- Okej, okej! Tak tylko zapytałem...
 * * *

Wreszcie wróciliśmy do mieszkania Tristana. Tam od razu usiadłem na sofie i westchnąłem ciężko. Blondyn widząc moje zachowanie zaśmiał się i powiedział:
- Przyznaj, czy aż tak  było źle na tych małych zakupach? Przecież obejrzeliśmy tylko połowę tych sklepów do których ja zawsze chodzę!
- Połowę?- jęknąłem. 
Tristan zaśmiał się ponownie i odrzekł:
- Myślisz, że jak jest się mężczyzną to nie powinno się dbać o image? 
- No trzeba dbać, ale bez przesady! To było... dziwne i nawet lekko straszne.
- Oi, chyba już więcej cię nie zabiorę ze sobą na zakupy.
- Uwierz mi, jakoś nie będę z tego powodu zbyt rozpaczał. 
* * * 

Później po zjedzeniu obiadu poszliśmy razem na krótki spacer. Pogoda dopisywała. Było słonecznie i ciepło. Widać każdy mieszkaniec Tokio tak uważa, bo również postanowili wybrać na małą przechadzkę. Szliśmy rozmawiając o różnych rzeczach. Śmialiśmy się i żartowaliśmy na przemian. 
- Shima, a może wybierzemy się trochę w bardziej zaciszne miejsce? Takie bardziej intymne?- zapytał Apollo ściszonym głosem.
- Na przykład?
Tristan bez słowa pociągnął mnie w jakąś uliczkę, a później w następną i następną. Szliśmy tak w milczeniu aż wreszcie stanęliśmy na przeciw siebie. Ja byłem odwrócony plecami do ściany, a blondyn z przymrużonymi  powiekami nachylił się do mnie. Jego twarz była bardzo blisko mojej. Mój oddech przyspieszył, a w środku zacząłem ostro panikować. Znów dałem się nabrać! Jestem idiotą! Już miałem delikatnie, ale stanowczo go od siebie odsunąć, gdy nagle usłyszałem jakiś chichot. Oboje spojrzeliśmy w górę i zobaczyłem wysokiego bruneta z szelmowskim uśmiechem na twarzy. Miałem dziwne wrażenie, że już go gdzieś spotkałem. Ten przyglądał się nam i cały czas chichotał. Nagle mnie olśniło! To ten sam chłopak na którego wpadłem jakiś czas temu na ulicy.  
- Ej, Tristan! Znowu próbujesz polować? Coś słabo ci idzie!- zawołał do blondyna, który złość miał bardzo wyraźnie wypisaną na twarzy. Spojrzałem na niego ponownie, a nasze spojrzenie się skrzyżowały. W jednej chwili spoważniał i spoglądał na mnie surowo.
- Zamiast szwędać się z tym dupkiem, powinieneś siedzieć w domu!- zawołał do mnie, a w jego głosie wyczułem wściekłość. 
- A co ci do tego?- odpowiedziałem zaczepnie. 
- Nawet nie jesteś świadom konsekwencji swoich czynów, Shima. Masz coś co "tamci" chcą mieć, a ty na dodatek sam nadstawiasz im karku. Radzę ci wracać do domu.- po tych słowach odszedł.
Tristan odwrócił się do mnie i złapał mnie za rękę ciągnąc do domu. Przez całą drogę próbowałem dowiedzieć się o co chodzi, ale blondyn uparcie milczał. Byłem podwójnie wściekły. I na Tristana, i na tego tam. Skąd on znał moje imię? I o co mu chodziło? Nagle przyszła mi do głowy myśl, że on może wiedzieć kim naprawdę jestem, jednak szybko ją odrzuciłem. To byłby jakiś absurd!
______________________________________________________
Jeszcze kilka słów ode mnie!
1. Jeszcze raz bardzo przepraszam za tą długą nieobecność, ale wynikło to z przyczyn, które zwyczajnie mnie przerosły.
2. Założyłam drugiego bloga, który jest dopiero w pierwszych fazach tworzenia, więc na razie nic tam się jeszcze nie pojawiło. Jednak już wkrótce będzie oficjalne otwarcie!
3. Już niedługo zacznę publikować dalsze rozdziały ,,Cel podróży"! Po prostu pogubiłam notatki z zapisanymi chapterami i nie mogę ich znaleźć! Ale bez obaw- akcja poszukiwacza jest w drodze!
4. Umm... no co tam jeszcze... aha! Jeszcze dodam, że ma nowe opowiadanko, ale zacznę je wydawać dopiero po 10. rozdziale tego opka, że był jakiś tam odstęp itd.itp.
Tak, więc to by było na tyle!
Dziękuję za cierpliwość!
Kaomi :*

Brak komentarzy: