czwartek, 4 grudnia 2014

,,Świat ma dziwne poczucie humoru" #3- (Nie)Miła niespodzianka!

Yo~!!!
Coś ostatnio do mnie nie zaglądacie...;___; To smutne... :c
Ogółem wiem, że ostatnio nie wyrabiam się z terminarzem, ale wybaczcie. Jak zawsze brak wolnej chwili na choćby napisanie czegoś krótkiego i wgl.
To już by było na tyle...
A, nie! Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że planuję dodać jutro lub pojutrze (zależy jak mi to wyjdzie...) następną część tego one-shota (raczej drabble'a xD) z Naruto :D *zaciesz*
Nom...to by było na tyle z tego całego wstępu.
~koniec!~

 Gdy wróciłem do domu nadal nie zastałem mojego brata. Spojrzałem na zegarek- było jeszcze dość wcześnie. Uspokojony poszedłem do swojego pokoju. Wyjąłem zeszyty i zacząłem odrabiać lekcje zadane na jutro. Szczerze mówiąc nie bardzo mi coś szło...Po głowie ciągle plątał mi się czarnowłosy anioł na, którego wcześniej wpadłem. 
~Wprost nie wierzę, że ktoś taki jak on może zawracać mi głowę! Kim on właściwie jest? Mam dziwne wrażenie, że gdzieś już go spotkałem...- wysiliłem swoją mózgownicę, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Po dłuższej chwili dałem sobie spokój z nim i tym całym zadaniem domowym. Może Tristan da mi spisać? Uśmiechnąłem się na myśl jak pytam go od spisanie, a on podskakuje jak nabuzowany zając i podaje mi swój zeszyt pytając czy może jeszcze ponieść mój plecak. Tssh...To by było nawet zabawne. 
Zrezygnowany postanowiłem zadzwonić do brata. 
Nie odbierał. 
Westchnąłem ciężko i opadłem na łóżko zamykając oczy. Wyobraziłem sobie jak znów wracam do Indylii. Mojego prawdziwego domu. Jednak nie mogłem już tam wrócić. Zbyt wielką cenę musiałbym za to zapłacić. Potrząsnąłem gwałtownie głową by wyrzuć z niej te wspomnienia.
Leżałem tak jeszcze kilka minut tępo wgapiając się w sufit gdy nagle zadzwoniła moja komórka. Szybkim ruchem zgarnąłem ją z szafki stojącej przy moim łóżku i spojrzałem na wyświetlacz. 
To Tsuki. 
Uśmiechnąłem się i odebrałem.
~Cześć Shima! Wybacz, że nie dobierałem wcześniej, ale miałem bardzo ważny wykład i wiesz...- głos brata był przepełniony skruchą.- A co porabiasz? 
~Um, szcze to nic ciekawego...Byłem trochę na mieście, ale wiesz, trochę się bałem, że mogę się zgubić. Kiedy wracasz?
~Eee... Ja właśnie dzwonię do ciebie w tej sprawie. Będę nocował u przyjaciela, bo jutro mam poranne wykłady i od niego mam bliżej, więc się nie spóźnię. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zły za to i poradzisz sobie jakoś...
Westchnąłem w duchu. Ja miałbym sobie nie poradzić? Za kogo on mnie uważa?!
~Oczywiście, że dam sobie radę! Znasz mnie przecież.
Tsuki zaśmiał się i powiedział:
~Wiem, wiem tylko się martwię.Postaram się być jutro wcześniej w domu i będę na ciebie czekał z obiadem, ok? Co byś chciał?
Zamyśliłem się. Dawno nie jadłem yakitori*.
~Huh? Serio? No to masz to jak w banku! Też ostatnio za nimi zatęskniłem! 
Ucieszyłem się. Yakitori to moje danie z dziecinnych lat. Dawno już zapomniałem jak smakują. Podziękowałem wylewnie bratu i zapytałem:
~Ne, a może później wybierzemy się na mały spacer po mieście?
~Nie ma sprawy,Otōto!
Rozmawialiśmy jeszcze trochę o tym jak mi minął dzień i potem rozłączyłem się. Ponownie opadłem na łóżko. Uśmiechnąłem się na myśl jakie to wspaniałe, że będę mógł zostać sam w domu na tak długo. Postanowiłem, że pozamulam trochę na internecie. Wszedłem na czat i zalogowawszy się przywitałem się z obecnymi:

 Saidoku: Ohayou! Co tam?
 Hoshi: Cześć! W porządku :D
 Tachi-san: Yo~! Dobrze, dzięki. A u ciebie, Sai?
 Saidoku: Nienajgorzej, dziękuję. O czym rozmawiacie?
 Tachi-san: Szczerze?
 Hoshi: Nie, okłam go! Oczywiście, że szczerze idioto! Sai nie przejmuj się nim. Ma coś kiepski humorek...
 Saidoku: Um, nic się nie stało. Ogółem to co tam w świecie? 
 Tachi-san: Ogółem niedaleko mnie okradli bank, podobno to wręcz niemożliwe! Najlepsze w tym wszystkim jest to, że sprawcy nie pozostawili po sobie żadnych śladów włamania! Na początku podejrzewali któregoś z pracowników, ale szybko wykluczyli ten wariant. Jak na razie dochodzenie jest nadal w toku. 
 Hoshi: Tachi nie przesadzaj z tym całym " to niemożliwe!". Wszystko jest możliwe jeśli ma się do tego odpowiednie środki. 
 Tachi-san: Nie zgadzam się z tobą Hoshi! Są rzeczy niewykonalne. 
 Saidoku: Zależy dla kogo...
 Tachi-san: Ty też Sai przeciw mnie? No wiecie co?! Chyba się na was obrażę!
 Hoshi: Oi, Tachi! No weź. To były tylko takie żarty, a ty wszystko na poważnie! Sztywniak z ciebie!
 Tachi-san: Hoshi! Za to ja nie wypowiem się jaka ty jesteś!
 Hoshi: Huuh?! No powiedz! Jaka twoim zdaniem jestem?!
 Saidoku: Ej, bez kłótni! Taka awantura o byle jakiś tam temat. Dziecinni jesteście!
 Tachi-san: Ehh..Niech ci będzie Sai :)
 Hoshi: Nomm... Zgoda! Porozmawiajmy o czymś ciekawym, oki?
 Saidoku: Dobra. O czym konkretnie? Z tego co widzę to nie ma nic ciekawego ostatnio...
 Hoshi: Jak to?! Parę dni temu do mojej klatki naprzeciwko wprowadził się taki słodki przystojniak!!! *.* Awww~!!!
 Tachi-san: Możemy porozmawiać o czymś co zainteresuje resztę, a nie tylko ciebie? Tak jeszcze spytam do tego tematu: Poznałaś go w ogóle? 
 Hoshi: W jakim sensie? 
 Tachi-san: No, czy do niego zagadałaś? 
 Hoshi: Niee... Za bardzo się wstydzę!
 Saidoku: Hoshi, a czy ten twój "przystojniak" ma ciemnobrązowe włosy, zielone oczy i bladą cerę?
 Hoshi: Taak? A czemu...To TY?!!
 Saidoku: Najwyraźniej tak :D
 Hoshi: O rany! Serio??? Q.Q
 Tachi-san: WoW! Sai, czemu nic nie wspomniałeś, że wprowadziłeś się do Tokio? Ja także tam mieszkam. Fajnie by było się spotkać w realu, ne?
 Saidoku: No, nawet fajny pomysł... Czemu by nie?
 Hoshi: Fajny pomysł? On jest SUPER!!! Ne, Sai podaj mi na priv swój dokładny adres to może nawet jeszcze dziś uda mi się ciebie odwiedzić.
 Saidoku: Nie ma sprawy! Fajnie, że udało nam się złapać taką świetną okazję!
 Tachi-san: Prawda. Jestem naprawdę ciekaw jak wyglądacie w rzeczywistości. Z opisu Hoshi to ty Sai musisz wyglądać dosyć wyraźnie.
 Saidoku: Um? Co?
 Tachi-san: Chodzi mi o to, że łatwiej cię będzie rozpoznać po tej bladej cerze. Jesteś obcokrajowcem czy może rzadko wychodzisz na dwór?
 Saidoku: Jestem czystym Japończykiem jeśli o to ci chodzi :D Moja blada cera jest zupełnie naturalna. 
 Hoshi: Yare, yare! Wprost nie mogę uwierzyć, że zabujałam się w tobie, Sai!
 Saidoku: Huh? A czemu? Coś ze mną nie tak?
 Hoshi: Nie, nie! Oczywiście, że wszystko jest OK, tylko, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ciebie. :P
 Saidoku: Ahaa... Dzięki?
 Tachi-san: Dobra, ja już będę się zmywał, bo muszę jeszcze pozałatwiać parę spraw i w ogóle. No to cześć!
 Hoshi: Pa~!
 Saidoku: Narka :D
 Hoshi: Ne, ne...Sai ja też będę się już chyba zbierać. Miło mi, że mogłam cię poznać tak naprawdę i mam nadzieję, że za kilka dni we trójkę spotkamy się. Trzymaj się~!!!
 Saidoku: No, siemka.

  Zamknąłem chat i wszedłem na swoją pocztę. Przejrzałem parę e-maili i już miałem zamykać, gdy dostrzegłem jeszcze wiadomość od Sachi- mojej przyjaciółki z ostatniej przeprowadzki.
Otworzyłem go i ukazał mi się krótki tekst.

Hejka Shima!
Mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze. 
Jak tam nowa szkoła, miasto, ludzie...?
Opowiedz mi o tym szczegółowo!
Jestem strasznie ciekawa jakie są tam dziewczyny w twojej klasie. 
Zakochałeś się już w którejś? :D
Jeśli chodzi o mnie to jest całkiem OK.
Ojciec przyjechał na parę dni i znów wyjeżdża do tej Norwegii. Czasami jestem na niego tak wściekła, że przez wiele dni nieodbieram od niego telefonów i sama też nie dzwonię.
Zresztą znasz mnie, nie? 
Napisz mi kiedyś (albo zaraz) co tam u Tsukiego? 
Trochę się za wami stęskniłam i wiesz...
Przyjedziesz kiedyś mnie odwiedzić?
Proszę!!!
Straszna tutaj pustka bez ciebie.
Mama twierdzi, że chyba się w tobie zakochałam!
Hah! Gdyby znała parwdę to by chyba dostała zawału lub czegoś tam!
No, ale się ci tutaj rozpisałam!
Kończę i pozdrawiam was chłopcy!
Sachi
P.S: Nie zapomnij mi wysłać parę zdjęć Tsukiego bez koszulki! Tamte stare mi się już znudziły...

 Uśmiechnąłem się do siebie. Cała Sachi! Jak już coś konkretnego to wali prosto z mostu! Zdjecia mojego brata bez koszulki! Też coś! Co on by sobie pomyślał?! 
Wyłączyłem komputer i przeciągnąłem się. Spojrzałem też na zegarek i westchnąłem. Była 21:37- a ja nawet nie skończyłem jeszcze pracy domowej! Pobiegłem do kuchni po jakąś przegryzkę i wziąłem się za odrabianie lekcji.
* * * * 

Gdy skończyłem była już około 23:00. Westchnąłem ciężko i spakowałem się do szkoły na jutro. Na szczęście mam na drugą godzinę!
Nawet nie zauważyłem kiedy wziąłem prysznic i znalazłem się w swoim łóżku. Zamknąłem ociężałe powieki i odpłynąłem w objęcia Morfeusza...
______________________________________________

 No... miło, że dotrwaliście do końca i wgl! :D Następna notka pojawi się tak jak zapowiedziałam :)   


Brak komentarzy: