Heloł moi drodzy~!!!
Taaa... szkoda, że nikt mnie nie czyta. A przecież się tak staram!!! :'(
No dobra, nie wylewając tutaj morza łez na samym początku zacznę od paru malusieńkich informacji.
Nr.1: Postanowiłam, że notki będę wypuszczać raz lub dwa razy na tydzień!
Nr.2: Pod każdym postem chcę mieć chociaż jeden malutki komentarz!!! No plissia! :'(
Nr.3: Ychmm....Bo tak się zastanawiałam czy by nie zacząć następnej seryjki, ale nie o Yaoi, ale o takiej normalnej miłości damsko-męskiej, ale sama nie wiem... Wybór należy do Was :D
Nr.4: Hmmm... Właściwie to chyba nie ma numeru cztery, więc będę kończyć to niepotrzebne nudzenie i cześć!!! :D
~konieeec nudzeniaa...~
Leżałem tak przez parę godzin nie dając oznak życia. Szczerze mówiąc miałem to wszystko gdzieś! Niezbyt spodobała mi się wizja tego, że brat aż za bardzo zainteresował się Apollem. Nie żeby on (Apollo/Tristan) mnie coś obchodził, ale i tak czułem nieprzyjemne uczucie w trzewiach na samą wzmiankę o nim. Może nawet go polubiłem, ale to zawsze tylko może...
Po tych wszystkich godzinach rozmyślań po cichu zszedłem na dół do kuchni. Musiałem przejść przez salon i gdy go zobaczyłem poczułem wielkie poczucie winy. Pokój był wysprzątany tak jakby nigdy nie widział ani odrobiny brudu, ale i tak wiem, że Tsuki długo musiał się męczyć aby doprowadzić go do takiego stanu. Mogłem mu pomóc. Mogłem. Nie zrobiłem tego. A czemu? Sam nie wiem. Wiem tylko to, że zachowałem się jak sobek i ostatni gbur. Brat użyczył mi swojego kawałka dachu na głową, codziennie szykuje mi śniadania, obiady i kolacje, pomaga mi w trudnych chwilach. A ja? Ja nawet nie mogłem się zdobyć na to aby pomóc mu posprzątać ten cały harmider.
Westchnąłem ciężko i nadal po cichu skradałem się do kuchni. Postanowiłem, że jutro porozmawiam z Tsukim i go przeproszę. Zachowałem się jak totalny cham, ale to naprawię. Obiecuję.
Gdy wreszcie dotarłem do upragnionego celu, podszedłem do lodówki i ją otworzyłem. Wyciągnąłem z niej budyń czekoladowy i bez zbędnych rozmyślań zjadłem. Oblizałem z lubością usta i wróciłem do swojego pokoju. Nagle zadzwoniła moja komórka. Spojrzałem na wyświetlacz i zamarłem...
Tym kto do mnie dzwonił to...Tristan!
Aż nie mogąc uwierzyć postanowiłem odebrać. Usłyszałem w słuchawce jego wesoły głos:
~Ohayou!!! Co tam Shima-san?
Ja jednak po dłuższej chwili milczenia zawołałem ze złością:
~Skąd do cholery masz mój numer, a skąd ja mam twój?! Nie przypominam sobie abymśmy wymieniali się nimi!
~A-a bo wiesz Shima-san...Ja...pożyczyłem sobie na chwilkę twój telefon i zapisałem w nim swój numer, a później wziąłem twój do swojej komórki... Jesteś na mnie zły?
W myślach wyobraziłem sobie jak robi minę typu " jestem tylko niewinnym kotkiem, więc nie rób mi krzywdy" i uśmiechnąłem się na tą myśl.
~Na początku się trochę wystraszyłem i byłem zły, ale skoro nic się poważnego nie stało to jest OK.- mój głos zabrzmiał łagodniej.
~Yaay~!!! Dzięki Shima-kun! Jesteś najlepszym przyjacielem na świecie!- zapiszczał zupełnie po "babsku" Tristan.
~,, I chyba jedynym...Ej! My przecież nie zostaliśmy nawet kumplami, a co dopiero przyjaciółmi!"- pomyślałem lekko zdenerwowany. Postanowiłem sprostować sprawę, ale Apollo mnie ubiegł:
~Ychmm... Wiesz Shima ja wiem, że dopiero wczoraj się poznaliśmy i pewnie już dałem ci już w kość, ale jeśli nie masz nic przeciwko to chcę abyśmy byli już przyjaciółmi! Co ty na to?
~,, Nie chcesz wiedzieć co ja na to..."- pomyślałem gniewnie. Mimo to powoedziałem zrezygnowany:
~No... niech ci będzie, ale więcej nie rób mi takich numerów, jasne?
Znów usłyszałem jego piski tylko, że ze zdwojoną siłą. Musiałem aż odsunąć telefon od ucha by nie ogłuchnąć.
~Dzięki, dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki Shima-kun!!!- Tristan nie mógł ani na chwilę przestać mówić i dać mi dojść do słowa. W takim układzie zakończyłem tą meczącą rozmowę. Gdy odłożyłem telefon usiadłem na swoim łóżku. Przymknąłem oczy i myślałem jak ja przeżyję te liceum razem z Tristanem w klasie. Słabo mi się robiło na myśl o następnym dniu w szkole. Ughh... Będę musiał to jakoś przeżyć.
Po kilku minutach- a przynajmniej ja tak myślałem, że tyle czasu upłynęło- zadzwonił ponownie mój telefon. Spojrzałem wystraszony na wyświetlacz w obawie, że znowu dzwoni ten idiota, ale to był mój brat. Odebrałem od razu.
~Ne, Shima wybacz, że tak bez słowa wyszedłem z domu, ale bardzo się spieszyłem na uczelnie. Musiałeś się trochę zaniepokoić dlatego dzwonię. Mam nadzieję, że wszystko gra, nie?
~Tak, tak. O nic się nie martw!- palnąłem się mentalnie w czoło. Nawet nie zauważyłem, że wyszedł z domu! Och, jestem takim idiotą jak Tristan! No może nie aż takim...
~Cieszę się! Będę w domu późnym wieczorem, więc nie czekaj na mnie z kolacją, dobra?
~OK. To wszystko? Muszę jeszcze coś załatwić, więc troszkę mi się spieszy...-,,No ciekawe gdzie może ci się spieszyć idioto?!" pomyślałem. Nigdzie nie wychodziłem tylko męczyła mnie ta rozmowa.
~Aaa... Dobra to już ci nie zawracam głowy! Trzymaj się!- po tych słowach rozłączył się.
Z ciężkim westchnieniem opadłem ponownie na łóżko. Co ja sobie do cholery wyobrażam?! Sam przestałem siebie rozumieć. Najpierw ten Apollo, a później brat. Te dwie rozmowy to dla mnie za dużo. Nawet nie zauważyłem kiedy zdobyłem przyjaciela, a teraz nie zdążyłem nawet się ogarnąć z tym kiedy Tsuki wyszedł z domu!Ech, jestem taki nieodpowiedzialny!
Leżałem tak bez ruchu pastwiąc się sam nad sobą, gdy nagle poderwałem się gwałtownie. ,,Może jednak się przejdę? W gruncie rzeczy nie znam za dobrze miasta, ale chyba dam sobie radę i udam się na mały spacer na przewietrzenie mojego zagmatwanego umysłu."
Ubrałem się, zamknąłem dokładnie drzwi i wyszedłem.
Najpierw udałem się na ten wielki plac targowy niedaleko mojej ulicy. Trochę się obawiałem, że spotkam Tristana, ale dzielnie parłem naprzód odganiając ponure myśli. Szczerze mówiąc nie obchodziło mnie to, że go spotkam. Przecież nie muszę od razu na niego wpadać.Jednak los myślał inaczej i oczywiście zgadnij kogo spotkałem?
Oświecę was jeśli jeszcze tego nie wiecie.
Apolla. Mojego blondwłosego i pięknookiego Apolla. Nie wiem jakim cudem wychaczył mnie w tym tłumie, ale być może naprawdę posiada jakieś boskie zdolności.
Przechodziłem właśnie przez ten plac na którym były ogromne...nie!kolosalne tłumy! Nagle mignęła mi przed oczami jego blond czupryna i już sekundę później stał uwieszony na moim ramieniu z dzikim wrzaskiem:
~Shiiima!!! Nie wiesz jak bardzo się cieszę, że cię widzę, chłopie!
,,A ty nawet nie wiesz jak bardzo z tego powodu ubolewam."
Stałem tak z nim i rozmawiałem o jakiś pierdołach. Szczerzę mówiąc duchem byłem daleko stąd. Gdy wreszcie się ocknąłem stałem pod nieznanym mi blokiem. Obejrzałem się niepewnie i dostrzegłem w oddali mój blok w którym mieszkam. Spojrzałem pytająco na Tristana. On natomiast z uśmiechem jak oś Jowisza powiedział:
~No co? To tutaj mieszkam, przecież gadaliśmy o tym przez całą drogę. Rany, Shima jakiś ty nieogarnięty, chłopie!
,,Aha...Ale, że co?! Idę do niego na chatę?! No chyba nie!"
~Um, wiesz Ap-...Tristan ja trochę się z tobą zagadałem, ale spieszę się bardzo i tak jestem już grubo spóźniony, więc wybacz, ale może innym razem.
Chłopak spojrzał na mnie wyrozumiale z lekkim żalem w oczach, ale skinął głową. Ja popędziłem za róg i poczułem głuche stuknięcie i nagle poczułem ból w dolnych okolicach pleców. Nawet się nie spostrzegłem jak leżałem na ziemi obolały.Wstałem z jękiem i spojrzałem na przyczynę mojego wypadku.
Był to ciemnowłosy chłopak. Na oko w moim wieku. Spoglądał na mnie z kwaśną miną i drapał się po głowie. Zapewne tam się uderzył. Zlustrowałem go od stóp i głów i stwierdziłem, że jest całkiem przystojny.
Miał lekko opaloną skórę, czarne włosy i oczy. Gdy wstał okazał się dosyć wysoki. Ubrany był w koszulę w kratkę i jeansy. Czarne trampki dawno miały za sobą lata świetności. Uśmiechnąłem się delikatnie, a on odpowiedział mi tylko cierpkim grymasem. Bez słowa podniósł torbę, która mu upadła i wyminął mnie.Spoglądałem na niego zszokowany. Żadnego "przepraszam" ani nic! Już chciałem go zawołać, ale zadzwonił mój telefon. Babcia. Co im się nagle zebrało na dzwonienie do mnie jednego dnia! Odebrałem zirytowany i porozmawiałem chwilę z nią jednocześnie kierując się do domu. Byłem nieźle poturbowany, więc chodzenie stanowiło dla mnie istną katorgę. Zabije tego chłopaka gdy znów go spotkam!
_____________________________________________
No to znów ja~!!!
Ogółem mam nadzieję, że Wam się spodobało i nie zapomnicie dodać komentarza! <3
Peace&Love =)
Kaomi.... =*
2 komentarze:
Cóż... tak szczerze mówiąc nie za bardzo wiem co na chwilę obecną mogłabym powiedzieć, bo... bo przeczytałam jedynie "Świat ma dziwne poczucie humoru", a to gdyż ponieważ nie oglądałam innych serii, więc kompletnie nic nie wiem o parringach z nich xD Gray i Natsu są bodajże z Fair tail, nie? *wie tylko tyle* xD
Co do samego opowiadanie - fajnie się zapowiada :3 Wgl. podobają mi się postacie, bo nie ma podziału na: małe, płaczliwe, biedne, wieczne nękane i przez nikogo niekochane uke, oraz złe, wredne seme, które tym biednym uke pomiata. Ot, normalni koledzy ze szkoły i dobrze :3 Odkąd przeczytałam seven days ciągnie mnie do takich opowiadań ^^ Więc póki, co sama treść wydaje się fajna i w wolnych chwilach z chęcią będę wracać, żeby zapoznać się z jego dalszą częścią, a jeżeli kiedyś napiszesz coś z Durarary, Vampire Knight, lub Amnesi - również chętnie wpadnę ^^ A mam takie zapytanie. W parringu Shin i Toma, który byłby seme? :3 W i w sumie to samo tyczy się pary Kaname i Zero. Mało w internetach takich parringów i jestem ciekawa jak będzie u ciebie :3
Aha! Zapomniałabym. Dlaczego używasz tyld zamiast myślników? xD Dziwnie to wygląda ^^"
Pozdrawiam i weny życzę :3
Yaay~!
Dzieki za komentarz. Bardzo mi to dodaje motywacji :D Aktualnie pisze z tel, wiec nie moge dodac polskich znakow i wgl.
Czemu daje "~" zamiast "-"?
Tak jakos... -_-"
Prześlij komentarz