niedziela, 9 listopada 2014

Natsu&Gray (One-Shot) - Lodowe serce stopione przez ogień miłości....


 [ Post zbetowany ]

Ohayoo~!!!
To znów ja po MEEEGAA długiej przerwie! Ogółem postanowiłam, że jednak zacznę prowadzić tego bloga od początku (usunęłam tam kilka postów prócz pierwszego, bo wyszły... jakby to ująć... koszmarnie!!! :0) i napiszę małego One-shota z Fairy Tail'a. Mam tylko nadzieję, że go nie zepsuję, bo w mojej głowie był idealny... :c
Tak więc dłużej nie przedłużając zapraszam do czytania, komentowania i wgl. <3
~koniec nudzenia~
  

Chciałem tylko znów poczuć jak to jest kochać...Ale znów mi nie wyszło...
Chciałem znów zobaczyć w twoich pięknych oczach ten błysk podniecenia.... Ale ujrzałem tylko gorzkie łzy....
Chciałem byś znów powiedział ,Kocham cię"....Ale ty milczałeś jak zaklęty, a z twoich ust usłyszałem tylko jęki i syki bólu...
Czyżbyś już dawno zgasił to uczucie do mnie?
A może to ja to zrobiłem...?
Proszę, wybacz mi...
 Leżałeś nieruchomo w moich ramionach, a po twoich policzkach płynęły ostatnie łzy. Spoglądałem na ciebie  z udawaną miłością, bo innej nie umiałem ci okazać. W pewnym momencie poruszyłeś się i syknąłeś. Nie otwierając oczu szepnąłeś do mnie tylko:
~ Dlaczego...?
Ja natomiast zacisnąłem powieki by nie uleciały z nich pojedyncze łzy i milczałem. Oddychałeś ciężko i jęczałeś za każdym razem, gdy się poruszyłeś. W moim sercu zagościło już na zawsze poczucie winy. W nagłym zrywie wstałem z łóżka, ubrałem się i wyszedłem z domu zostawiając cię tam samego. Nie mogłem patrzeć na swoje dzieło. Czułem ogromny ciężar, którego nigdy się już nie pozbędę...
Szedłem byle przed siebie nie odwracając się ani razu. No, bo, po co? Nawet nie miałem cienia nadziei, że gdy się odwrócę to ty będziesz biegł tuż za mną. Znów poczułem pod powiekami słone łzy. Zwiększyłem tempo i wpadłem w jakąś brudną, zatęchłą uliczkę. Nie rozglądając się zbytnio, pewnym krokiem przeszedłem jej długość i usiadłem w kącie. 
Już nie ma stąd ucieczki...
On ci tego nie wybaczy...
Pewnie teraz życzy ci okrutnej śmierci!
Potrząsałem gwałtownie głową i starałem się w ogóle nie myśleć, ale mój umysł wciąż pokazywał mi Ciebie. 
Chcę umrzeć.
Chcę zginąć.
Chcę zniknąć.
Nie chcę abyś więcej cierpiał z mojego powodu.
Śmierć jest najlepszym i jedynym rozwiązaniem.
Kocham cię. 
Kłamałem. Ja nie umiem kochać. 
Jestem jak kawał lodu. 
Zimny.
Nieczuły.
Twardy.
Nie ma miejsca dla mnie na tym świecie.
Żegnaj...
Z każdą minutą moje ciało umierało.
Nigdy już nie poczuję twojego dotyku. Zapachu. Smaku. 
Nigdy już nie usłyszę twojego głosu. Płaczu. Śmiechu. Oddechu.
Znikam z każdą chwilą myśląc o Tobie. 
Czemu? Czemu nadal czuję przyjemne ciepło, gdy widzę w myślach twoją twarz? Boże, odpowiedz mi!
To nie może być miłość.
Ona już nie istnieje.
Umarła tego dnia, gdy...
I nigdy już nie powróci.
Czy kiedykolwiek mi wybaczysz...?
Chyba nie chcę znać odpowiedzi...
Zamykam powoli oczy z ciepłym uśmiechem na ustach. Jednak Śmierć chce mnie jeszcze podręczyć. Niech będzie. Już mi na niczym nie zależy. 
Wtedy nagle czuję na swoim policzku czyjąś ciepłą dłoń.
Otwieram oczy i....
Widzę Ciebie.
Mówisz coś do mnie, ale nic nie słyszę.
Twoja twarz jest pełna smutku i przerażenia.
Z twoich oczu znów tryska rzeka łez.
Wtedy przytulasz mnie. Tak po prostu.
Moje mięśnie nie są zdolne do wykonania jakiegokolwiek ruchu. A tak bardzo chciałem cię przytulić i wtopić twarz w twoje miękkie i jedwabiste włosy. 
Ale na to jest już za późno.
Umarłem w twoich ramionach z szerokim uśmiechem na ustach.
Po moim policzku zdążyła jeszcze spłynąć pojedyncza łza.
Jednak sam się okłamywałem.
Kocham cię.


 * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * 
 No, więc to jest już koniec :D
Wiem trochę smutraśny, ale taki akurat mam humor i nic weselszego nie mogłam wymyślić...
Ok~!!! Nie przynudzając już bardziej oceńcie dokładnie czy takie ,, coś" Wam się podoba i kiedy chcecie następną notkę. Hahaha... co do tego drugiego to był  joke!!!

Peace & Love

Kaomi <33


Brak komentarzy: